Nieudana sesja zdjęciowa premiera na wałach w Sandomierzu

      Premier Tuman z Gdańska ogłosił, a żydo-media obwieściły, wyborczej tłuszczy koniec powodzi i że rząd przygotował pomoc dla powodzian. Temat powodzi z wolna schodzi już z tapety, było, minęło. Pisać nie ma już o czym. Poza tym kraj przecież dynamicznie się rozwija – taki medialny przekaz obowiązuje – pod rządami geniusza z Kaszub, czy innych podobnych geniuszy, których tabuny skutecznie prywatyzują polską gospodarkę od przeszło 20 lat.

 Próżno, zatem doszukiwać się w powszechnych żydo-mediach rzetelnych informacji o rozmiarach szkód spowodowanych przez dwie fale powodziowe w Polsce, czy o pogłębiającym się ubóstwie Polaków, jako widocznym sukcesie prywatyzacyjnych reform. Żydo-media nie chcą potęgować frustracji Polaków. I czynią tak zapewne w trosce o nasze zdrowie psychiczne, a nie z powodu toczącej się prezydenckiej kampanii wyborczej, w której zmanipulowana przez te media wyborcza tłuszcza odda urząd prezydenta kraju jednemu z dwu zatroskanych o polskie sprawy mężów. Wyborcza tłuszcza nie jest świadoma, że biorąc udział w wyborach prezydenckich, udziela odpowiedzi na jedno zasadnicze pytanie: komu podporządkować Polskę, Niemcom i UE (B. Komorowski), czy USA i Izraelowi (J. Kaczyński)? To jest jedyna rzeczywista różnica między kandydatami na urząd prezydenta RP i ich partiami, czyli między PO i PiS. W przyszłych wyborach parlamentarnych, jeżeli nie pojawi się w nich partia narodowa, wyborcy będą odpowiadać dokładnie na to samo pytanie.

O ważnych zagadnieniach związanych z rozwojem kraju, z likwidacją bezrobocia i szerzącego się ubóstwa Polaków „opacznościowi” mężowie milczą. W tych kwestiach nie mają nam nic do powiedzenia. Ich wspólny polityczny sanhedryn, żydowska Fundacja S. Batorego powierzyła im zupełnie inne zadania.

Powódź, a zwłaszcza pomoc powodzianom i likwidacja szkód popowodziowych nie są dobrymi tematami na polityczną kampanię prezydencką, czy parlamentarną. Przekonał się o tym na własnej skórze premier Tuman z Gdańska. Chciał się sfotografować na wałach w Sandomierzu. Mieliśmy oglądać zatroskanego, dobrego gospodarza, dbającego o ludzi i o sprawy kraju. Powodzianie nie znieśli jednak bezczelnego cynizmu genialnego Kaszuba i jego przybocznej kamaryli. Ochroniarze nie poradzili sobie z nacierającym tłumem powodzian. Ktoś z tłumu zdzielił premiera w pysk. Telawizja – nie poprawiać – pokazała premiera z opuchniętą wargą. Telawizyjna – nie poprawiać – wyborcza gawiedź mogła mniemać, że premiera ukąsiła wraża, antyeuropejska osa zniekształcając piękny wizerunek europejskiego Kaszuba o żydowskich i prawdopodobnie volksdojczskich korzeniach.

                                                 Stan po powodzi

Nie mamy danych, ile gospodarstw domowych, ile domów zostało zalanych – dziesiątki, setki tysięcy, czy może więcej?

Domy stały w wodzie miesiąc. Część nadal w niej stoi, bo nie wszędzie można ja skutecznie wypompować i nie tylko z powodu braku pomp o dużej wydajności. Brakuje urządzeń do osuszania budynków, a ludziom pieniędzy na ich osuszanie i na remonty.

Nie wiemy, ile gospodarstw rolnych – jaka powierzchnia upraw została zniszczona przez powódź?

Nie wiemy, ile zostało zniszczonych przedsiębiorstw, różnych, produkcyjnych, handlowych, usługowych?

Ile zostało zalanych szkół? Ile kilometrów dróg uległo uszkodzeniu, ile mostów, wiaduktów, oczyszczalni ścieków, ujęć wody?

Nie wiemy ile domów nie nadaje się do zamieszkania, a ile przestało istnieć?

Nie wiemy, co czeka ludzi poszkodowanych przez powódź, gdzie będą mieszkać, pracować, jak żyć – są przecież zostawieni sami sobie?

                                                 Co wiemy?

Szumnie zapowiadana pomoc 2 tys. zł, 20 tys. zł, nie dociera do poszkodowanych. Problemy mają zwłaszcza ci, którzy nie mogą wykazać dochodów, bo np. utracili dokumenty w czasie powodzi. Według słów premiera W. Pawlaka na finansową pomoc czekają jeszcze ubiegłoroczni powodzianie. W telawizji pojawia się informacja – i niestety jest prawdziwa -, że pomoc finansowa nastąpi po zinwentaryzowaniu strat przez odpowiednie komisje i że nastąpi to nie wcześniej niż w przyszłym roku.

Przez finansową pomoc należy oczywiście rozumieć udzielenie kredytu o nieco niższej stopie oprocentowania niż przeciętna. Ale na taką pomoc mogą sobie pozwolić jedyni ci, którzy posiadają „zdolność kredytową”. A więc renciści, emeryci, rolnicy z małych gospodarstw, pracownicy o niskich dochodach, bezrobotni na taką „pomoc” liczyć nie mogą.

A co stanie się z osobami, które otrzymają „pomoc”, ale ich zdolność kredytowa ulegnie zmniejszeniu np. z powodu bezrobocia lub zwiększenia przez bank stopy oprocentowania „pomocnego” kredytu w roku następnym? Czy nie stracą swoich nieruchomości zadłużonych hipotecznie, czyli zastawionych za „pomoc”? Taka jest pomoc lichwiarzy.

W USA właścicielami ziemi są już praktycznie prywatne banki, a nie farmerzy, w Polsce w znacznej części należy ona jeszcze do rolników.

 W różnych mediach pojawiają się informacje o rządowym projekcie ustawy przeciwpowodziowej. Czy taka ustawa w ogóle się pojawi i co będzie w niej zapisane, ano zobaczymy? Doświadczenie uczy, że żydo-rządy od czasu powodzi z 1997 r. niczego nie chciały się nauczyć. Chyba, że ustawa w swej podstawowej treści będzie nakazywała obywatelom zakup – koniecznie na kredyt – kajaka lub łodzi i najlepiej produkowanych w Izraelu lub w jakimś państwie z obozu UE, czy w USA?

A poważnie, ustawa zobowiązująca władze różnego szczebla do realizacji ochrony przeciwpowodziowej (budowy wałów, zapór, zbiorników itp.) może spowodować jedynie to, że jako państwo i obywatele tego państwa staniemy się jeszcze biedniejsi niż po powodzi. Wszystkie inwestycje mogą przecież być budowane wyłącznie z kredytów zaciąganych w zagranicznych prywatnych bankach. To jest prawdziwy dramat celowego zadłużania i niszczenia gospodarki nie tylko naszego kraju. Odbudowa i rozwój kraju nie mogą być finansowane – zgodnie z nauką ekonomii!!! i ze zdrowym rozsądkiem – emisją nowych dodatkowych pieniędzy przez centralny bank państwa na mocy decyzji rządu – zabrania tego konstytucja RP.

                                      Słuszna determinacja powodzian

Powodzianie z Sandomierza zamierzają pozwać przed sąd Skarb Państwa za poniesione w wyniku powodzi straty. Takiej determinacji trzeba przyklasnąć.

Wydaje się jednak, że pozew winien być skierowany przeciw wszystkim kolejnym po 1989 r. rządom, które nie wykonywały swoich konstytucyjnych obowiązków, które zdezorganizowały państwo we wszystkich sferach jego funkcjonowania.

W przypadku powodzi zostało naruszone bezpieczeństwo wewnętrzne obywateli. Rządzący odpowiadają także za dokonanie w konstytucji i w polskim ustawodawstwie zmian całkowicie wykluczających rozwój gospodarczy (i każdy inny) naszego kraju.

Powstaje tylko pytanie – pytanie czysto retoryczne -, czy polskie sądy, sądy będące w istocie mafijną strukturą do obrony przed Polakami antypolskich interesów żydo-władzy, są właściwym adresatem do składania pozwów zaskarżających przestępstwa tejże żydo-władzy?

Jedyną drogą dochodzenia sprawiedliwości, drogą do odwrócenia dramatycznego demontażu państwa, drogą do zahamowania i odwrócenia procesu likwidacji materialnych podstaw bytu Polskiego Narodu jest samoorganizacja, polityczne uświadomienie i wybór narodowej, nacjonalistycznej drogi rozwoju.

Musimy bezwzględnie wyeliminować z życia politycznego wszelkie antypolskie elementy, wszystkich Tusków, Buzków, Kaczyńskich, Olechowskich itp. indywidua.

Potrzebny jest polski rząd narodowy albo wszyscy będziemy pozbawionymi dobytku i dachu nad głową powodzianami.

                                                                              Dariusz Kosiur

ilustracje do tekstu na str.:

http://wiernipolsce.streemo.pl/Community/44537,Blog_Wpis,Po_powodzi___i_co_dalej.html

Reklamy