Ataki na nas, na WPS – na narodowe polityczne myślenie -, jednocześnie są i nie są śmieszne. Przypomnę tylko: R.Dmowski już w 1902 r. we wstępie do drugiego wydania swoich „Myśli nowoczesnego Polaka” pisał o atakach na jego osobę i jego książkę, za to, że miał czelność pisać o odbudowie silnej suwerennej Polski.

Niestety, nie wiele w kwestii polskiej się zmieniło. Nie, nie porównuję siebie do R.Dmowskiego, porównuję tylko wielkość nakładu jego książki z 1902 r. (1000 egzemplarzy) z podobnym zasięgiem publicystyki narodowej naszego stowarzyszenia WPS, które (i WPS i publicystyka) atakowane są za to samo, przez te same siły, te same układy i w podobny sposób.

 Tak pisałem w styczniu 2011r. Dzisiaj, bogatszy o nowe doświadczenia, dodałbym jedno zdanie: bywa, że perfidny atak przychodzi z wewnątrz grupy – a przecież nie spodziewamy się noża w plecy.

 

 

Od jakiegoś czasu WPS, a przede wszystkim jego polityczne kierownictwo jest celem ataków na internetowych forach. Przy czym warto zwrócić uwagę, że obiektem ataków nie są nasze poglądy polityczne, a już na pewno nie w pierwszej kolejności, ale osoby, które te poglądy głoszą. Wynika to z prozaicznego powodu.

Żeby zanegować czyjś sposób myślenia, wykazać niewłaściwy, błędny tok rozumowania trzeba przedstawić w sposób logiczny przeciwne argumenty. Muszą one być tak dobrane i tak skonstruowane, żeby były przekonywujące dla śledzących taką polemikę ewentualnych czytelników, bo o nich tu głównie chodzi – toczy się przecież walka o polskie serca i umysły. W taki sposób polityczną polemikę mogą prowadzić ludzie dysponujący argumentami o tym samym zakresie racjonalności, prawdy historycznej, prawdy politycznej, prawdy geopolitycznej, politycznych racji własnego państwa. Strona, która nie dysponuje takim polemicznym arsenałem, a ma (zlecone) powody, żeby toczyć „bój”, stosuje prymitywne metody mające na celu zdezawuowanie przeciwnika w oczach czytelników. Można tu mówić o swoistym „polemicznym”,  brutalnym terroryzmie, który jest charakterystyczny , z natury rzeczy, zawsze dla strony słabiej uzbrojonej w argumenty. Stąd zamiast konkretu i argumentu pojawia się paszkwil, insynuacja, prostackie pomówienia, agenturalna i cenzorska działalność, itp. Słowem tonący brzytwy się chwyta lub, jak w żartobliwej trawestacji tego przysłowia, tonący brzydko się chwyta.

Zasadniczym powodem ataków jest nasz, członków WPS, pogląd, iż musimy wszelkimi sposobami dążyć do budowy suwerennego państwa narodowego, a naszym strategicznym partnerem na tej drodze musi i może być tylko rozwijająca się, w przeciwieństwie do Zachodu, Rosja, jako państwo suwerenne i jedyna w Europie i nie kwestionowana w świecie siła militarna.

(Dokładniejsze uzasadnienie tej kwestii znajdą P.T. Czytelnicy w naszych tekstach programowych i w publikacjach politycznych.)

Nasi „patriotyczni i narodowi” przeciwnicy prezentują pogląd, że Polskę w obecnej chwili stać na samodzielne osiągnięcie i utrzymanie suwerenności, a już w żadnym wypadku nie należy nawiązywać politycznej współpracy z Rosją, która jest naszym największym wrogiem. Niektórzy z nich dodają jeszcze, że głównym gwarantem naszego sukcesu będzie ogłoszenie Jezusa Chrystusa królem Polski.

Że tego typu poglądy są zwyczajnie głupawe, ludzi myślących przekonywać nie trzeba. Natomiast byłoby niebezpieczne utrwalenie przekonania, że od Rosji winniśmy trzymać się z daleka. Byłoby to na rękę wszystkim naszym rzeczywistym, realnym wrogom: USA, UE, świtowemu żydostwu i Niemcom oraz niestety hierarchii naszego KK i Watykanowi, które w tym zakresie realizują zaskakująco zbliżoną do UE i USA politykę.

Dziwnym zbiegiem okoliczności agendy światowego żydostwa (u nas jest to np. Fundacja S.Batorego), pełne oburzenia, wskazują na nacjonalistyczną drogę rozwoju, którą obrała Rosja. Żydostwo zgrupowane w Fundacji S.Batorego obawia się, że na skutek kryzysu i rozkradania kraju przez kolejne żydo-rządy utracą one władzę i Polacy mogą wybrać podobny do rosyjskiego kierunek rozwoju.

Eliminacja narodowców

 

Mój start w wyborach samorządowych z listy PiS (uzyskałem zaledwie 26 głosów?) zwrócił uwagę żydo-mediów. Tvn24 zrobiła nawet filmik i przypięła mi łatkę antysemity.

Pierwszy raz obwołano mnie antysemitą i jednocześnie Żydem oraz złodziejem (zastanawiające są te skojarzenia?) za publikacje nt. antypolskiej działalności mediów o.T.Rydzyka.

Co, ciekawe tvn24 atakowała mnie wyłącznie za tekst „Requiem dla prezydenta”, w którym wymieniłem powszechnie znane fakty z antypolskiej działalności L.Kaczyńskiego. Tvn24 jest telewizją wspierająca medialnie przede wszystkim PO, a PiS oceniają negatywnie i zwalczają. Jednak w obliczu zagrożenia, że narodowiec może zostać radnym w podwarszawskim mieście, miejscowe żydostwo i żydo-media stanęli ramię w ramię – ci z PO i PiS razem – przeciw polskiemu gojowi.

Do tych ataków pośpiesznie dołączył obrońca Chrystusa Króla z Boguchwały, J.Bizoń, wypisując paszkwilanckie epistoły. A w ogóle, zaczął podszczypywać mnie w łydki już w przedbiegach do prezydenckich wyborów. Muszę przyznać, że wzniósł się na wyżyny politycznego intelektu (nie jest to lot zbyt wysoki i raczej nurkujący) zapętlając się w swoich na mój temat insynuacjach. Zrobił to, jestem tego pewien, całkowicie bezinteresownie, jako szczery judeokatolik i polski „patriota”.

Z portalu Zaprasza.net wyrzucił mnie kiedyś A.Łoboda, niechętny katolicyzmowi apologeta J.Pisudskiego, ponieważ uznałem za wysoce absurdalny jego wymysł budowy wespół z Żydami Państwa Polskiego. Uzasadniać absurdu wymysłu chorego umysłu jego autora chyba nie ma potrzeby.

Z portalu ProPolonia, którego polityczną linię z zaangażowaniem realizuje „narodowiec” z Boguchwały, J.Bizoń, choć poczytność jego elaboratów przeplatana insynuacjami ogromnie ostatnio jakby podupadła, wyrzucono mnie i P.Ziemińskiego, dlatego, iż uznaliśmy za skandaliczne nawoływanie do ewangelizacji Rosji zjudaizowanym katolicyzmem. Dodatkowym powodem był nasz pogląd o konieczności budowy politycznego sojuszu z Rosją. ProPolonia to jednak portal narodowy, jak zapewniali nas jego twórcy, tylko do dzisiaj nie możemy się zorientować, o który naród chodziło. Podobne wrażenie odnosi się czytając Konstytucję RP.

Po zrealizowaniu przez nas reportażu „Polacy na Białorusi” na wielu portalach internetowych pojawiły się ataki na WPS. Nie były one merytoryczne, tylko personalne. Atakowali nas m.in. J.Bizoń, S.Kosiewski (kiedyś pracownik RWE; wyprowadził dowód na moje żydowskie pochodzenie) i W.Dmuchowski, muzyk i megaloman. Ataki tego ostatniego były prymitywne i odbiegały nawet od potocznie rozumianej kultury bycia. Podejrzewam, że był to rezultat psychicznego urazu, jakiego doznał, gdy nie udało mu się zostać szefem WPS, a jego mentorzy być może jeszcze go za to skarcili. Cóż, może nie nadaje się do finezyjnych podchodów?

Nieskromnie przyznam, że, jak zauważyłem, atakujący nas „patrioci” i „narodowcy” nie uzyskują poklasku wśród internetowej publiczności, za to WPS przynajmniej nie traci czytelników. Ale chyba nie ja jeden fakt ten odnotowałem. Musiał zauważyć brak rezultatów kopania WPS przez polskich „patriotów” i ktoś chyba jeszcze, jakieś wszechwidzące, globalne oko, skoro zdecydowano się na mocniejsze uderzenie.

Oto, bowiem, człowiek wykształcony, bywały w świecie, fizyk, filozof, a więc mędrzec, dodatkowo ateista, czyli wolny od religijnej deformacji w ocenie zjawisk, słowem wolnomyśliciel, zawyrokował: Kosiur ukradł zdanie z wypowiedzi rosyjskiego generała. Chodzi o fragment zdania: Najważniejszym wydarzeniem roku 2010 dla Rosji – wg generała, dla Polski – wg mnie, jest…” – reszta zdania odnosiła się do wyborów prezydenckich na Białorusi. Pozostała część zdania posiada podobną wymowę, ale nieco inną treść. Ten identyczny fragment zdania nie stanowi istoty sprawy. W tego typu wypowiedziach, czy odpowiedziach na pytania dziennikarzy mogą pojawiać się szablonowe zwroty. Nikt nie zarzuca autorom np. bajek, że czasami na wstępie mają takie samo pół zdania: dawno temu, za górami…itd.

Zarzut kradzieży połowy zdania był potrzebny do skonstruowania wyroku przekreślającego Kosiura jako polskiego narodowca, ale o tym dalej.

Nie mniej moja wypowiedź pokrywająca się z wypowiedzią rosyjskiego generała – nie, nie co do słowa, ale gorzej, co do sensu, mogła wystraszyć nieco politycznych mentorów zatroskanych wielce o umysły Polaków. Cóż, sfrustrowani niepokojącą niepewnością mogli podejrzewać, że ci barbarzyńscy goje z WPS oprócz kontaktów z Białorusinami, mogą mieć także kontakty polityczne z nacjonalistami rosyjskimi. No, bo skoro ich wypowiedzi pokrywają się, to nie jest to przypadek? Ot i mają problem, WPS ma, czy nie ma kontaktów z Rosją?

Na wszelki wypadek trzeba Kosiura zrzucić z internetowej trybuny. Zbyt wielu zwolenników narodowej argumentacji wokół niej się zbiera. A więc trzeba go odpowiednio ocenić, co rykoszetem trafi w pozostałych jego kompanów – tak mogli kombinować ci „zatroskani” o polskie sprawy. I pan M.Głogoczowski zawyrokował: Kosiur jest złodziejem cudzych myśli, a więc jest rasowym Żydem.

Muszę przyznać, że to śmiała teza. Wynika z niej, bowiem, że każdy Żyd jest złodziejem, choć nie każdy złodziej musi być Żydem. Osobiście bałbym się tak stawiać sprawy, zwłaszcza, ze nikt normalny nie zgodzi się z taką tezą. Czy jej autor zastanowił się, co pomyślą o tym np. Żydzi? Ale może ma pozwolenie na taką antyżydowską sofistykę?

Z tezy M.Głogoczowskiego wynika jeszcze jedna paskudna rzecz. Musiał on, bowiem założyć, że Polacy są genetycznymi antysemitami i powinni Kosiura znienawidzić, jako Żyda udającego polskiego narodowca, a przy okazji zniechęcić się do WPS.

Być może powyższe refleksje nie pokrywają się w stu procentach z prawdą, ale fakt, że M.Głogoczowski zna dobrze, jak sam wyznał, A.Łobodę, W.Dmuchowskiego, słabiej J.Bizonia, zna też S.Kosiewskiego, daje do myślenia?

W jednym ze swoich tekstów M.Głogoczowski zawarł myśl, że człowiekowi inteligentnemu wystarczy do uczciwego życia stosowanie się do imperatywu kategorycznego I.Kanta („postępuj zawsze wedle takich reguł, co do, których chciałbyś, aby były one stosowane przez każdego i zawsze”), który to imperatyw z powodzeniem  zastąpi religijne przykazania. Niewątpliwie jest w tej myśli wiele słuszności, ale dotyczy ona tylko tych, którzy potrafią ukształtować własny kręgosłup moralny. Ci, którzy tego nie potrafią i takiego kręgosłupa nie mają, muszą mieć straszak w postaci boskiej kary w zaświatach, a więc potrzebują jakiejś religii.

Kręgosłup moralny M.Głogoczowskiego cierpi chyba na starczą skoliozę, a to w przypadku ateisty daje rezultat dość szubrawy.

Panom „zatroskanym” o polskie sprawy i „wykluczonym Polakom” proponuję owce wypasać, a nie polityką się zajmować – ulubieniec A.Łobody J.Piłsudski wyraził to kiedyś bardziej dosadnie.

I żeby było jasne, my, WPS popieramy suwerenny, narodowy i demokratyczny styl rządów na Białorusi. A jeśli ktoś ma wątpliwości, co do tamtejszych standardów demokratycznych może sobie porównać wyborcze frekwencje na Białorusi i na Zachodzie, o demokracji i frekwencji wyborczej w Polsce wolę zamilczeć.

Na Białorusi udział w wyborach nie jest przymusowy. A zatem niemal powszechny w nich udział Białorusinów o czymś chyba świadczy.

Dariusz Kosiur

Reklamy